grafika01
grafika02

NASZ PROJEKT ( oryginalnie tekst opublikowany 14 sierpnia 2007 roku, tu zaktualizowany)
dodano: 2007-08-14 16:14:09, ostatnia aktualizacja: 2009-02-16 00:12:23

Kwestia festiwalu w Jarocinie i – szerzej – muzyki lat 80-tych nurtuje mnie od wielu lat.

Jak to się stało, że z tego gigantycznego ruchu muzycznego zostało w polskiej kulturze tak niewiele? (Mam tu na myśli zwłaszcza okres do 1988 roku)

Dlaczego w powszechnym odbiorze muzyka rockowa w Polsce to z lat 80-tych Perfect, Maanam, Republika, Lombard, Lady Pank, Kombi, później Sztywny Pal Azji, Kobranocka i Kult, a dalej to już Hey, Wilki i inni już w latach 90-tych?

Mówię więc : NIE!

Nigdy nie zgodzę się na tak wykastrowaną i zafałszowaną wersję historii.

Nigdy też nie zgodzę się na taki ogląd Jarocina, jaki przez lata stworzyli dziennikarze, socjologowie , a ostatnio IPN. W Jarocinie nie było „cyrku odmieńców”, nie chodziło ani o to, by „być razem”(choć tu mogę się mylić), ani o to „by walczyć z systemem”, a muzycy nie czuli się wtedy „wentylem bezpieczeństwa”, który miał odciągnąć młodych od polityki.

To zresztą nie istotne.

Tam chodziło o coś zupełnie innego. O MUZYKĘ.

 

Stąd projekt wydania archiwów, które zebrałem przez lata.

Archiwum nazywa się TRASA W-Z i sporą jego część stanowią zbiory związane z muzyką.

Spotkałem gościa, który choć młodszy sporo ode mnie, podziela moje poglądy – to Slavek Pakos, ze swoją niezależną wytwórnią płytową "W Moich Oczach". Połączyliśmy więc siły.

Umownie nazwaliśmy cale przedsięwzięcie „JAROCIN FESTIWAL”, czy też „MUZYKA Z JAROCINA”, choć nie wyłącznie o muzę z festiwalu nam chodzi. To raczej logo.

Nasz cel? Wydawanie płyt świetnych zespołów, które nie zawsze miały możliwość zaistnienia na płytach w latach 80-tych, 90-tych, aż do dziś. Bo „wtedy” nie pozwoliła cenzura, bo istniały za krótko, bo nie muzycy nie mieli siły przebicia, bo były tylko 2-3 państwowe wytwórnie płytowe, a te prywatne („polonijne”) wydawały pewniaków, którzy przynosili spore zyski. A później wielkie wytwórnie… nie widziały „potencjału komercyjnego”. Niech umierające wytwórnie spoczywają w spokoju.

Minęło ponad 20 lat i cisza, nic, jakby diabeł się uwziął… czy na pewno diabeł?

Ja chciałbym kupić te wszystkie płyty w sklepie. Ale skoro ich nie ma , to stwarzam je ze Slavkiem Pakosem.

Dziwię się, że nikt inny nie dostrzega tej próżni.

Młodsi słuchacze stykający się z muzyką z tamtej epoki nie wierzą, że coś takiego mogło powstać w państwie, które znają jako PRL. Po latach okazuje się, że tamta muzyka brzmi świeżo, odkrywczo, a czasem wyprzedza swój czas. W kontraście do plastikowej chujozy, która zapanowała w Polsce – paradoksalnie – „kiedy już było można”, tzn. po 1989, i trwa do dziś.

Ile wybitnych płyt, ile objawień, pojawiło się od początku lat 90-tych do teraz?

Takich o których się mówi, pamięta??? -------------

No, właśnie.

**********************************************************************

Po wydaniu dwóch doskonałych zespołów, to jest punkowej SIEKIERY ( w wersji CD i LP) i zimnofalowego MADE IN POLAND ( 2 CD + MP3 download), przygotowujemy teraz następne tytuły:

BAKSZYSZ "BACKSHISH" (2 CD) ukaże się w marcu 2009, Sławek Pakos dopina wszystko na ostatni guzik.

Następna edycja to jarocińskie opus magnum „JAROCIN 1980-1985: NASZA KREW”.

Pięciopłytowy box CD z plakatem, książką- albumem, znaczkiem i niespodzianką. Ten box to prawdziwy kolos – 88 wykonawców nagranych na koncertach festiwalowych.

Żmudna praca nad wydaniem rozpoczęła się w sierpniu 2006.

Najpierw był trudny wybór z kilkuset godzin zachowanych oryginalnych taśm i kaset nagranych przez konsoletę.

Wszystkich wykonawców trzeba było odnaleźć, co po latach było czasem bardzo ciężkie. Artyści „znajdowali się” wszędzie: na morzach, w Polsce, na wszystkich kontynentach. Wynajdywał ich spod ziemi nasz Sherlock Holmes - Mariusz Długokęcki. Bez niego to marzenie spełniło by się w znacznie zubożonym kształcie.

Edycja ma oddawać klimat festiwalu i dlatego oprócz muzyki, umieściliśmy w niej sporo odgłosów publiczności, słychać burmistrza Jarocina, zapowiedzi Waltera Chełstowskiego i Piotra Nagłowskiego i inne dźwięki festiwalowe.

Jest to mój osobisty wybór. Kryterium było takie, by zaprezentować muzykę, która brzmi najlepiej i najświeżej dziś – czasem rodziło to spory z zespołami pod tytułem „to przecież nie był wcale nasz największy przebój”. Ale ja nie zajmuję się największymi przebojami i nie miałem litości. No, poza paroma przypadkami...

Niestety, nie mam kompletu nagrań wszystkich zespołów, dlatego nie mogłem pomieścić wszystkich, którzy na to zasługują.

Chciałbym zdążyć z przygotowaniem 300 stronnicowej ksiązki-albumu do wakacji '09, reszta jest już gotowa.

(Marzę by wydać kiedyś komplet zachowanych Jarocinów)

Kolejne zaplanowane na ten rok tytuły to: 

PROCESS - płyta znakomitej formacji post-punkowej z Gliwic, kwiecień / maj 2009

W kwietniu 2009 światło dzienne ujrzy płyta metalowej formacji z Lubina SQUIER, wydana we współpracy z lubińskim Centrum Kultury MUZA, z jego niestrudzonym szefem Markiem Zawadką. W ramach tej kooperacji ukażą się po wakacjach:

Antologia " LUBIN >> JAROCIN" (Tytuł roboczy. Prezentacja zespołów z Lubina, które m.in. wysyłały swoje zgłoszenia na jarociński festiwal w latach 80-tych, choć niekoniecznie na nim wystąpiły: J 23, 17 MGNIEŃ WIOSNY, QUASIMODO, AS PIK, MARTWA KLASA, THE LESS i WIELKANOC)

- MIKROFONY KANIONY - listopad 2009

- IZRAEL "DLA WSZYSTKICH WOLNOŚĆ". To kompletny zapis jednego z najlepszych koncertów w historii polskiej muzyki. Okładkę przygotowuje Zbigniew Libera, który zresztą sam był wtedy punkiem i grał z Jerzym Truszkowskim w formacji Sternenhoch.

- DZIECI KAPITANA KLOSSA (Jarocin’85, próby, demo i inne koncerty).

Zabiegamy o wydanie płyt VARIETE, KLAUSA MITFFOCHA, KATA, DŻEMU, TSA, KONTROLI W., REJESTRACJI PRZEDPOBOROWEJ, MADAME, PIERSI, PROWOKACJI i innych.

Na etapie planowania są też boxy tematyczne typu „SCENA TORUŃSKA W JAROCINIE”, „JAROCIN REGGAE 1985”, czy „JAROCIN METAL 1985”.

Sporo pracy na najbliższe lata.

Okazuję się przy tym, że archiwa polskiego rocka (nagrania, dokumentacja) odnajdują się w niespodziewanych rejonach naszej planety: w Oslo, Londynie, Chicago, Nowym Jorku. (Przy okazji dziękuję pięknie tym wszystkim, którzy wspierają nas swoimi skarbami.)

Nie interesuje mnie nostalgia, choć szanuję takie spojrzenie.

Próbuję rewitalizować przeszłość na różnych poziomach, dlatego do projektu zaprosiłem najlepszych polskich artystów, by zaprojektowali okładki. Stąd obecność w tej edycji Wilhelma Sasnala, Pauliny Ołowskiej, Zbigniewa Libery i Moniki Sosnowskiej. A to dopiero początek.

Wszystkie tytuły ukazują się „za zgodą” i w pełnej współpracy z Artystami, choć nie zawsze udaje nam się dotrzeć do wszystkich członków zespołów, los porozrzucał ich po świecie. Szanujemy tych ludzi i płacimy im należne honoraria. Nie robimy niczego za ich plecami, nie jesteśmy piratami, jak niektóre spośród o wiele bardziej znanych wytwórni od naszej "W Moich Oczach".

Robert Jarosz

zjarocina@gmail.com

robert@zjarocina.pl

 

[bezpośredni link]
lBlog v.0.2